Prawo i Ziobrzydliwość
Notka krótka, bo szkoda bajtów. Dlatego to już koniec wpisu.
dziennik pokładowy
Notka krótka, bo szkoda bajtów. Dlatego to już koniec wpisu.
Napisał echolvd dnia 13.8.07 3 komentarz(y)
Tagi:
narzekanie
,
polityka
,
wydarzenia
Kolejny wpis z serii niezbyt przemyślanych, ale "od serca" :P
Rozmowa studentów (o pracy inżynierskiej):
S1: Moja promotorka strasznie się mnie czepia o tą pracę!
S2: A co Ci mówiła?
S1: No czepia się języka, uczepiła się wyrażenia "akwen wodny", bo samo słowo "akwen" oznacza zbiornik wodny. Kiedyś poprawiała mi "sie" na "się" i wyłapuje literówki. Ach!
S2: No, masakra! Porąbana baba! Dobrze, że mój promotor jest wyluzowany.
Nie muszę komentować... tego bloga czyta trochę inna rzesza studentów... na szczęście :-)
Napisał echolvd dnia 7.3.07 5 komentarz(y)
Tagi:
narzekanie
,
ortografia
NIENAWIDZĘ HIP HOPU!!!
Wyjątki od reguły można policzyć na palcach jednej ręki. Niestety ten inteligentny hip hop jest mało popularny, a jeśli już popularny, to słuchają go małolaty, które wolą tym szpanować niż naprawdę słuchać.
Co więcej... większość ludzi słuchających hip hop ma niewielkie pojęcie o kulturze języka...
Napisał echolvd dnia 7.3.07 4 komentarz(y)
Tagi:
muzyka
,
narzekanie
Dzisiejszy dzień miał być przełomowy. Rozdrażniony pewnym błędem w moim ulubionym komunikatorze - Miranda - postanowiłem przesiąść się na jakiś inny. Ów błąd nie był jedynym argumentem przeciw temu komunikatorowi, był jednak pretekstem.
Jak pewnie wiecie, Miranda jest multikomunikatorem. Sama nie ma żadnego własnego protokołu, lecz obsługuje wszelkie (no, prawie wszystkie) inne protokoły. Praktycznie wszystko w niej jest pluginem, więc bardziej zaawansowani użytkownicy mogą sobie ją skonfigurować tak jak chcą. Nie chcę mieć konkretnej funkcjonalności - wyrzucam plugina. Chcę inną - ściągam plugina. Wszystko jest teoretycznie piękne i proste. Wszystko do momentu, w którym developer uaktualnia na bieżąco swoje wtyczki. Tak jest np. z pluginem do wysyłania SMSów - mSMS. Od dawna nie jest aktualizowany, a kody źródłowe nie są udostępnione. Nie mam zamiaru psioczyć na autora tego plugina - to jest jego sprawa. Użytkownicy Mirandy po prostu stracili bardzo użyteczną wtyczkę, przynajmniej na jakiś czas.
Miranda w Polsce ma swoją społeczność skupioną wokół serwisu www.miranda.kom.pl. Śledzę jej rozwój od początku istnienia, praktycznie nie udzielając się. Zwykle nie mam potrzeby zadawania pytań, czy też wypowiadania się. Jeśli taka mnie najdzie - piszę. Faktem jednak jest, że admini tego serwisu (który głównie składa się z forum) robią z Mirandy produkt dla elit. Poniekąd mają rację - zwykły użytkownik komputera nie będzie się bawił z Mirandą, gdyż po prostu nie będzie w stanie przebić się przez wszelkie opcje, które trzeba ustawić, żeby mieć to, co inne komunikatory mają ustawione domyślnie. Szczególnie, że Miranda nie potrzebuje instalatorów z zestawem wtyczek i takowych jest niewiele (co więcej - są tworzone przez niezależnych od siebie developerów lub użytkowników). W pewnym sensie jest to duży plus, ale dla maniaków, także dla mnie.
Mirandy używam już 4 i pół roku. Często wyprzedzała swoją funkcjonalnością inne komunikatory, ale z czasem konkurencja ją wyprzedziła. Głównie dlatego, że tylko jej silnik jest tworzony przez grono zgranych developerów. Reszta pluginów - przez mniej lub bardziej zaawansowanych programistów. Wielu z nich zna się na tym co robi i robi to dobrze. Jeśli jakiś błąd zostaje zgłoszony - reakcja jest błyskawiczna albo prawie błyskawiczna. Drugą stroną medalu są wtyczki, których autorzy mają niewiele czasu na ich rozwój. Są to często bardzo potrzebne i funkcjonalne wtyczki. Wtedy pojawiają się głosy niezadowolonych użytkowników. Moglibyście (i słusznie) pomyśleć, że tak właśnie powinno być. Od tego są programiści i użytkownicy. Jedni nie mogą żyć bez drugich. Ale to tylko teoria. Środowisko polskiego forum Mirandy jest negatywnie nastawione do użytkowników zgłaszających swoje uwagi. No chyba, że są to użytkownicy z forumowym doświadczeniem (lub kobiety). Jak się nie podoba - napisz lepszego plugina. Odpowiedź godna Leppera.
Postanowiłem więc spróbować innego komunikatora. Na pierwszy ogień poszedł tlen. Świetny komunikator - stabilny, ze sporą ilością wtyczek - także stabilnych. Nie jest tak elastyczny jak Miranda, ale tworząc własne skiny można wiele osiągnąć. Ustawiłem go sobie zgodnie z potrzebami w ciągu 2 godzin. Ma działające wysyłanie SMSów, ma Tlenofona. Nie ma jednak działającej obsługi dwóch (z czterech) używanych przeze mnie protokołów - ICQ i Jabbera. Chociaż z Jabbera można (prawie) bez problemów korzystać, to z ICQ już nie da się w ogóle (pomimo wtyczki). Plugin do ICQ pokazuje błąd przy logowaniu i dalej nic się z tym zrobić nie da. A wracając do Jabbera - nie ma w pluginie obsługi transportów, co uważam za główny jego minus. Z Jabbera i ICQ nie zamierzam przestać korzystać, więc jest to minus nie do zaakceptowania.
Innym multikomunikatorem jest Konnekt. Ma też sporo wtyczek i dobry (lepszy niż w Mirandzie) system aktualizacji i pobierania nowych pluginów. Zachęcony tym i możliwością dostosowania komunikatora do własnych potrzeb, zabrałem się za wstępną konfigurację i uruchomienie wszystkich 4 protokołów. Wtyczki do ICQ nie znalazłem, ale przynajmniej wtyczka jabberowa miała obsługę transportów i udało mi się podłączyć do ICQ. Byłoby wszystko OK, gdybym po godzinie konfiguracji mógł cieszyć się wyglądem dostosowanym do moich potrzeb - chociaż w części. Nie mogłem jednak - toolbary na dole (i nie tylko) nie dają się okiełznać... tracę ochotę na dalszą konfigurację. Może kiedyś jeszcze spróbuję powalczyć z Konnektem. Co najważniejsze - poczułem ochotę na uporanie się ze wspomnianym na początku mirandowym błędem. Po kilku minutach oddechu udało mi się naprawić błąd - wróciłem starszej bety silnika Mirandy.
Kwestia przyzwyczajenia? Wierność? A może zdrowy rozsądek? Nie wiem co dokładnie spowodowało mój powrót do Mirosławy. Moje dzisiejsze boje spowodowały jednak, że bardziej doceniam to, co oferuje mi Miranda i postanawiam być jej dalej wiernym :-)
Napisał echolvd dnia 10.1.07 2 komentarz(y)
Tagi:
komputery
,
komunikatory
,
narzekanie
Będąc internautą od ponad 8 lat, na co dzień mam kontakt z ludźmi z całego kraju. Z różnych regionów, w różnym wieku, zajmujących się różnymi profesjami. W większości są to ludzie młodzi - studenci, a czasem uczniowie. Każdy internauta ma także pośredni kontakt z innymi biorąc udział w dyskusjach w Usenecie czy też na forach. Zauważyliście jak większość polskich internautów pisze po polsku?
Na pierwszy ogień pójdzie ortografia. Nie jest to mocna strona internautów. Pomijam już fakt pomijania polskich znaków diakrytycznych (co jest coraz rzadsze wśród młodych), ale "żeby" nie pisze się przez "rz". Dosyć strasznie wyglądają wyniki z pewnego zapytania w googlach - "(...) spośród około 654,000 dla zapytania wogule". W takich wynikach królują oczywiście komentarze z różnych serwisów, fora dyskusyjne oraz blogi - tam, gdzie jest najwięcej młodzieży. Jeszcze kilka lat temu piętnowano takie pisanie, szczególnie w Usenecie. Teraz - piętnujących jest zbyt mało jak na ogrom dysortografików. Każdy z nich oczywiście jest w stanie poświadczyć to kwitkiem z poradni. Kwitkiem propagującym lenistwo językowe. Po co na lekcjach polskiego dyktanda, skoro i tak połowa uczniów ma teraz takie zaświadczenie?
Secundo - interpunkcja. To, moim zdaniem, największa zmora internautów. Napisanie jednego zdania bez żadnych znaków przestankowych jeszcze od biedy można znieść. Ale napisanie całego posta na forum czy też blogu, składającego się z wielu zdań, jednym ciągiem? Masakra! Jeśli próbowaliście kiedyś przeczytać taki wpis - wiecie o czym mówię.
Napisał echolvd dnia 5.12.06 1 komentarz(y)
Tagi:
język
,
narzekanie
,
ortografia
,
społeczeństwo
Sam nie wiem jak możnaby było to nazwać. To co się dzieje dookoła, co się dzieje z moimi bliskimi, z tym krajem, ze mną... Z jednej strony wszechogarniający marazm i lenistwo - to już było. Było średnio - jest gorzej. Tylko jakoś niekoniecznie z tego powodu chcę się dołować. Fajnie by było stwierdzić, że mam doła, że potrzebuję bodźca, że w ogóle czegoś potrzebuję. Niestety tak się nie czuję. W ogóle ostatnio mało czuję. Nie czuję ochoty do pracy (no chyba, że do takich szybkich działań, które dają natychmiastowe rezultaty), nie potrafię skupić się na czymś dłużej. Ale humor mam nadal dobry, chociaż trochę taki sztucznie dobry. Egzystuję.
Moi przyjaciele ostatnio w nienajlepszych humorach, chociaż różnie z tym bywa. Wszyscy powoli zapadają w jesienny sen, z randomowych powodów. Najgorsze jest to, że nie rozumiem takiego stanu rzeczy. Tylko czy muszę rozumieć?
W kraju też nienajlepiej się dzieje. Wypadek w kopalni "Halemba" i w związku z tym żałoba narodowa wprowadzona przez prezydenta. W polityce też jakby nieco ciszej, ale to z innego powodu. Już coraz bardziej jesteśmy przyzwyczajeni do głupich pomysłów i posunięć rządu. Już coraz mniej jest osób zaskoczonych takim stanem rzeczy. W kraju zaduma i marazm.
Nawet google mają wszystko w...
Właśnie słucham: Dianne Reeves - "Wrapped Around Your Finger"
Napisał echolvd dnia 23.11.06 1 komentarz(y)
Tagi:
narzekanie
VIM najlepszy! O tak! Po co nam zorganizowane środowisko programistyczne "wszystko-w-jednym", skoro możemy sobie go sami stworzyć z pojedynczych elementów? W końcu programista to nie byle jaki człowiek - potrafi wszystko!
Po co Prawdziwemu Programiście jakieś środowisko IDE z wbudowanym debuggerem? Przecież najwygodniejszym sposobem jest skompilowanie programu z opcją -g i przejście do gdb. Tam ładnie krok po kroku widzimy jak program działa. Piszemy komendy, które bardzo łatwo zapamiętać i dostajemy to co chcemy na ekranie. Co? Że poprzednia wartość zniknęła z ekranu? Przecież możemy sobie go przesunąć! Mamy też bardzo wygodną historię ostatnio wklepywanych stu dwudziestu pięciu poleceń, dzięki której możemy szybko powtórzyć wcześniej wpisywaną komendę. Możemy też zobaczyć wartość naszej zmiennej - wystarczy tylko wpisać komendę. Oczywiście na bieżąco nie możemy śledzić jej zmian, ale od czego jest historia? Kilka strzałek w górę i już możemy wyświetlić nową zawartość zmiennej. Nie widzimy większego kontekstu kodu źródłowego? Możemy przecież przełączyć się między konsolami... albo wylistować kod w oknie debuggera. Znowu nie widzimy poprzednich wyników? Oj, żaden problem - to tylko 3 ekrany powyżej. A jak komuś się nie podoba, to może sobie w historii poszukać i jeszcze raz wyświetlić to co chce. Które to było polecenie w historii?
W dodatku VIM w prosty sposób pozwala na pisanie skryptów, którymi można np. podczepić do niego kompilator. Wystarczy tylko wklepać polecenie. Potem ładnie przełączamy się na kolejną konsolę i odpalamy debuggera. To takie proste i wygodne. A nie jakieś lamerskie wciskanie ctrl+f9 czy innych takich.
Prawdziwy Programista, jeśli czegoś mu potrzeba, sam to sobie napisze. Od podstaw. No bo lamerzy tego nie potrafią i wolą skorzystać z gotowych rozwiązań. A fe! Prawdziwy Programista nie czuje się zmęczony, gdy po kilku dniach i nocach szukania błędów w swoim silniku do wyświetlania scen z lamerskiego 3D Studio, w końcu program je poprawnie wyświetla. W tym czasie Zenek odpoczywa na wakacjach ze swoją dziewczyną. A to lamer! Skorzystał z darmowego gotowca! Prawdziwy Programista nigdy nie będzie sfrustrowany, gdy następnego dnia silnik mu się wysypie. A tam! Najwyżej nie prześpi kolejnej nocy. W końcu tekstowy debugger jest de best!
Na studiach uczą Prawdziwie Programistycznego podejścia. Ansi C to podstawa. Czysta konsola to podstawa. Midnight Commander zabroniony (przecież jest dla lamerów). Ileż radości daje znalezienie jednej niedomkniętej klamry czy też niepostawionego średnika. Student musi znać podstawy. W końcu pracodawca będzie od niego tych podstaw wymagał. Tak jak tworzenia od podstaw pięć tysięcy trzysta sześćdziesiątego szóstego silnika do wyświetlania scen z 3D Studio czy też programu do mnożenia macierzy.
Przejaskrawiam? Tak.
Mam nadzieję na jakiekolwiek komentarze ;-)
Napisał echolvd dnia 15.11.06 5 komentarz(y)
Tagi:
komputery
,
narzekanie
Odzyskuję radość tworzenia i studiowania. Prawdopodobnie dlatego, że wreszcie mogę coś konkretnego zrobić i raczej nic mi w tym nie stara się przeszkodzić. Wracają chęci, wraca motywacja. Widzę wreszcie kto z najbliższych mi osób jest i chce być przy mnie, a kto tylko istnieje. Trzeba się wziąć za działanie, a nie znowu pisać smętne posty na blogu (które i tak czytają te same osoby) ;-)
Działanie zacznę od kilku ogłoszeń :-)
Napisał echolvd dnia 10.3.06 0 komentarz(y)
Tagi:
narzekanie
Początek semestru, początek nowych doświadczeń, a także nowych problemów. Całkiem zwyczajna i normalna sprawa. Przedmioty wydają się ciekawe - jedne bardziej, drugie mniej, ale jednak ciekawe. Ale co mi po tym, skoro i tak nie potrafię się teraz z tego cieszyć? Chwilowo nie potrafię się cieszyć z czegokolwiek. Ślęczę przed kompem czytając różne fora dyskusyjne czy też wiadomości z kraju i ze świata. Całkowita bierność, brak zaangażowania, brak motywacji, pustka. Sam nie wiem co by mi mogło pomóc, chociaż zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że jest to przejściowe i niedługo minie. Jednak sam brak motywacji do działania nie mija mi od roku. To już nawet nie jest lenistwo - to zaczyna być koszmarem. Od kilku dni stoję obok siebie, nie czuję emocji tak silnie jak to zwykle odczuwałem. Tracę sens tego co robię i powoli także chęci. Na szczęście mój niepoprawny optymizm nie pozwala całkowicie zapaść się w sobie, a potem zniknąć gdzieś... w zalewie programistów roboli w najlepszym wypadku... na ulicy w najgorszym. Jednym z celów było dla mnie zawsze osiągnąć coś, z czego byłbym zadowolony. Tylko teraz nie potrafię tego odczuwać. Kiedy znowu będę potrafił?
Napisał echolvd dnia 1.3.06 0 komentarz(y)
Tagi:
narzekanie